Zawsze powtarzał: „jeśli coś robisz, rób to dobrze”.

Rozmowa z Izabelą Kołaszewską-Gabor o Jej ojcu, Lechu Kołaszewskim – założycielu firmy Kołaszewski

Dziś, 23 października 2025 roku, w Bytowie żegnamy Lecha Kołaszewskiego – założyciela firmy Kołaszewski, konstruktora, mentora i człowieka, który przez ponad pół wieku inspirował swoją pasją, determinacją i wiarą w sens dobrze wykonanej pracy.

Ceremonia pogrzebowa odbędzie się o godz. 13:30 w kościele św. Filipa Neri w Bytowie.

W dniu pożegnania wspominamy człowieka, od którego wszystko się zaczęło – oczami Jego córki, Izabeli Kołaszewskiej-Gabor, kontynuatorki rodzinnego dzieła.

O początkach i determinacji

1974 rok, realia niedoboru, pierwsze decyzje i upór, który zamienia brak w możliwości.

Tata pochodził z bardzo biednej rodziny. Myślę, że właśnie to doświadczenie nauczyło go determinacji i wiary, że ciężką pracą można zmienić swoje życie. Chciał się z tej biedy wyrwać i zrobił wszystko, żeby to osiągnąć.

Miał bardzo silny charakter i ogromny optymizm. Widział rozwiązania tam, gdzie inni widzieli tylko trudności. W 1974 roku założył własny zakład ślusarski – w czasach, gdy w Polsce naprawdę niczego nie było. Materiałów brakowało, narzędzia trzeba było zdobywać, kombinować. A on potrafił wszystko zaprojektować i wykonać sam. Z wykształcenia był ślusarzem, ale w praktyce inżynierem z duszą wynalazcy. W naszej rodzinie mówiliśmy o nim „pomysłowy Dobromir”, bo naprawdę potrafił stworzyć coś z niczego.

Rodzina jako fundament

Miłość od szkolnych lat, wspólne życie, dom budowany własnymi rękami, codzienność wartości.

Przede wszystkim był człowiekiem rodziny. Mamę poznał, gdy była jeszcze w szkole średniej. Pobrali się, gdy miała 19 lat, a on 24. Byli razem 52 lata – pełne miłości, wspólnej pracy i wzajemnego wsparcia.

20 października, mieliby rocznicę ślubu. Co roku tego dnia tata obdarowywał mamę ogromnym bukietem czerwonych róż i mówił, że ma najpiękniejszą żonę na świecie.

W domu był wymagający, ale zawsze sprawiedliwy. Miał jasny system wartości – dla Niego coś było dobre albo złe, nigdy „pomiędzy”. Czasem był surowy, ale za tą twardą powłoką kryło się ogromne serce. Mama była Jego największym wsparciem i jedyną osobą, która potrafiła Go „rozbroić”.

Był też niesamowicie pracowity – nasz dom w Bytowie zbudował własnymi rękami, przy mamie u boku.

Człowiek z pasją do świata

Las, konie, gołębie, morze i sztormy. W domu obrazy statków – zamiłowanie do piękna i przedmiotów z duszą.

Tata kochał przyrodę. Uwielbiał las, konie, gołębie i morze. Często wstawał o świcie i jechał nad Bałtyk tylko po to, by oglądać sztorm. Zabierał nas tam, żebyśmy zobaczyli, jak morze potrafi być piękne i potężne. W naszym domu zawsze wisiały obrazy przedstawiające statki i fale – to była jego pasja.

Był też estetą. W tzw. desach wypatrywał stylowych lamp, albumów, figurek. Kochał zegarki – miał ich mnóstwo, a każdemu w rodzinie kiedyś podarował jakiś wyjątkowy egzemplarz. Zawsze powtarzał, że rzeczy powinny być nie tylko użyteczne, ale i piękne.

Pomocny, skromny, wrażliwy

Dzieci z domu dziecka, gesty bez rozgłosu, troska o zwierzęta, myślistwo jako pretekst do bycia w lesie.

Tata był wrażliwy na krzywdę – zarówno ludzi, jak i zwierząt. Pomagał dzieciom z bytowskiego domu dziecka. Wszystkim, które szły do Pierwszej Komunii, fundował rowery z naszej produkcji. Nigdy nie mówił o tym publicznie. Po prostu robił to, co uważał za słuszne.

Bardzo kochał zwierzęta. Dokarmiał je, konstruował tzw. lizawki, budował karmniki i poidła. Lubił myślistwo, ale dla niego było to tylko pretekstem, żeby spędzić czas w lesie, posłuchać ptaków i odetchnąć świeżym powietrzem. Zawsze żartowałam, że gdyby wszyscy myśliwi byli tacy jak mój tata, zwierzęta miałyby w lesie całoroczne all inclusive.

Szef, który rozumiał ludzi

Wymagający i sprawiedliwy.

Był „człowiekiem ludzi”. Wiedział, że firma to nie tylko maszyny i produkcja – to przede wszystkim ludzie. Pomagał, wspierał, rozumiał. Nie bał się rozmawiać, nie stawiał się ponad innymi. Zawsze był wymagający, ale nigdy niesprawiedliwy. Wielu pracowników wspomina Go jako kogoś, kto nie tylko dawał pracę, ale też wiarę w siebie.

Przekazanie sterów

Obecność bez narzucania: zaufanie, które pozwala rosnąć, doradztwo na prośbę, nie z przyzwyczajenia.

Przez ostatnie lata tata odsunął się od codziennych spraw firmy, ale był obecny. Zawsze mogłam na niego liczyć. Co ciekawe – nie narzucał swojego zdania. Czekał, aż sama o nie poproszę. To było dla mnie ogromne zaskoczenie, bo całe życie to On decydował, wyznaczał kierunki. Myślę, że wymagało to od Niego dużej pokory, ale tym bardziej pokazuje, jak bardzo mi ufał.

Pamięć i dziedzictwo

Słowa, które prowadzą: „Jeśli coś robisz, rób to dobrze”, człowiek, od którego wszystko się zaczęło.

Chcę, by został zapamiętany jako człowiek, który z niczego zbudował coś trwałego. Który nigdy się nie poddawał i który kochał ludzi, naturę i życie. Jako mąż, ojciec, przyjaciel i twórca firmy, bez której nie byłoby dzisiejszego FK Machinery.

Tata zawsze powtarzał: „Jeśli coś robisz, rób to dobrze”. To zdanie prowadzi nas każdego dnia – w pracy, w decyzjach, w relacjach. To Jego sposób patrzenia na świat, który pozostanie z nami na zawsze.

Izabela Kołaszewska-Gabor
Prezes Zarządu

Pozostałe wiadomości

Żegnamy Lecha Kołaszewskiego

Żegnamy Lecha Kołaszewskiego

19 października 2025 roku odszedł Lech Kołaszewski. Z głębokim smutkiem żegnamy Lecha Kołaszewskiego – założyciela naszej firmy, wizjonera i człowieka, który nauczył nas, że jakość i niezawodność nie są hasłami, lecz codzienną pracą.

Kołaszewski na Targach Agro Show 2019

Kołaszewski na Targach Agro Show 2019

Zapraszamy na Targi Agro Show 2019. Znajdziecie nas w sektorze B, stanowisko 264.

Mazurskie Agro Show w Ostródzie, 8-9 luty 2020

Mazurskie Agro Show w Ostródzie, 8-9 luty 2020

Przedstawiamy Wam krótką relację z targów, które odbyły się w Ostródzie.